Jeszcze można zobaczyć je na skoszonych łąkach, ścierniskach i polach, czasem po kilka, czasem w znacznie większej grupie. W bocianich gniazdach robi się za to coraz spokojniej. Końcówka sierpnia to moment, gdy bociany zbierają się przed podróżą na południe, a wiele z nich jest już w drodze. Właśnie 24 sierpnia pojawia się też stary, zaskakująco trafny trop: „Na Bartłomieja Apostoła bocian dzieci woła”.
Świętego Bartłomieja przypada 24 sierpnia i właśnie z tą datą dawna tradycja łączyła moment, gdy bociany szykują się do drogi. Przyrodniczy kalendarz całkiem dobrze zgadza się tu z ludową obserwacją. Większość bocianów opuszcza swoje tereny lęgowe w ostatniej dekadzie sierpnia, a pojedyncze grupy zostają do początku września.
To dlatego pod koniec miesiąca tak łatwo zauważyć zmianę. Gniazda, które jeszcze niedawno zajmowały dorosłe ptaki i młode, pustoszeją. Za to na otwartych terenach pojawiają się większe bocianie grupy.
W Lubelskiem pierwsze takie zbiórki mogą zaczynać się znacznie wcześniej. W ubiegłym roku Radio Lublin opisywało sejmiki obserwowane już na początku sierpnia. Ornitolog Jarosław Mydlak wspominał wtedy nawet o stadach liczących około 150–200 bocianów.

Kilkadziesiąt białych sylwetek stojących razem na skoszonej łące wygląda efektownie, ale dla bocianów to zwyczajny sierpniowy etap przygotowań do podróży. Takie zgromadzenia nazywa się bocianimi sejmikami.
Ptaki korzystają wtedy z pól, łąk i innych otwartych terenów, gdzie mogą intensywnie żerować. Świeżo skoszona trawa albo ściernisko ułatwiają dostęp do pokarmu, dlatego właśnie takie miejsca warto obserwować podczas przejazdu przez podlubelskie miejscowości.
Sejmik może liczyć kilkanaście, kilkadziesiąt, a czasem setki ptaków. W jednym stadzie spotykają się też bociany pochodzące z różnych okolic. Dla młodych to ostatnie tygodnie po opuszczeniu gniazda i zarazem przygotowanie do pierwszej ogromnej podróży.
To jeden z najbardziej interesujących szczegółów bocianiej migracji. Tegoroczne młode jeszcze kilka tygodni temu ćwiczyły skrzydła na gnieździe, a pod koniec lata czeka je wyprawa liczona w tysiącach kilometrów.
Bociany gniazdujące w Polsce wybierają przede wszystkim trasę prowadzącą na południowy wschód. Lecą przez Europę, kierują się w stronę Turcji i Bosforu, a później dalej ku Afryce. Część dociera bardzo daleko na południe kontynentu.
W przypadku bocianów z Polski podróż do zimowisk może liczyć wiele tysięcy kilometrów. Ptaki, które jeszcze pod koniec sierpnia stoją na polu gdzieś w Lubelskiem, kilka tygodni później mogą być już daleko poza Europą.

Duży ptak lecący tysiące kilometrów kojarzy się z nieustanną pracą skrzydeł. Bociany rozwiązują to inaczej. Chętnie wykorzystują ciepłe prądy powietrza unoszące się nad lądem. W takich miejscach krążą coraz wyżej, a później szybują w wybranym kierunku.
Stado widziane wysoko nad polami może właśnie korzystać z takiego powietrznego „wyciągu”. Przy sprzyjających warunkach bociany pokonują w ciągu dnia setki kilometrów. Oszczędzają przy tym energię, która podczas tak długiej trasy ma ogromne znaczenie.
Z tego samego powodu ich główny szlak prowadzi nad lądem i przez Bosfor. Nad rozległą wodą warunki do lotu szybowcowego są znacznie słabsze, więc bociany wybierają trasę pozwalającą jak najlepiej korzystać z unoszącego się ciepłego powietrza.
Na bociani sejmik można trafić zupełnie przypadkiem podczas wyjazdu z Lublina. Największe szanse dają otwarte tereny rolnicze, łąki i ścierniska. Warto spojrzeć dalej niż na dobrze znane gniazda przy drogach, bo właśnie teraz najciekawsze bocianie sceny przenoszą się na pola.
Przydatna będzie lornetka albo aparat z dłuższym obiektywem. Z większej odległości łatwiej objąć wzrokiem całe stado i obserwować, jak ptaki żerują, odpoczywają albo nagle podrywają się do lotu.
Takich widoków będzie już coraz mniej. Główna fala bocianich odlotów przypada na końcówkę sierpnia. Stare powiedzenie o Bartłomieju trafia więc dokładnie w moment, który można zobaczyć także poza Lublinem: puste gniazda przy drogach i bociany zbierające się na polach przed podróżą na południe.