Wolny termin u fryzjera wieczorem, barber na sobotę rano albo szybkie sprawdzenie, kto ma miejsce jeszcze przed weekendem. Booksy weszło w codzienność tak mocno, że przy rezerwacji wizyty często nawet się nad tym nie zastanawiamy. W Lublinie aplikacja prowadzi do setek ofert fryzjerów, barberów i specjalistów z branży beauty. Tymczasem po drugiej stronie ekranu firma właśnie mocno przebudowuje swój sposób działania.
Booksy zmniejsza zespół o około 20 proc. Mowa o blisko 200 stanowiskach na różnych rynkach. Firma równocześnie mocniej skręca w stronę sztucznej inteligencji, automatyzacji i prostszej organizacji pracy. Ciekawe jest przede wszystkim jedno: ta zmiana przychodzi po roku, w którym Booksy wykazało setki milionów złotych przychodów i dodatni wynik finansowy.
Booksy zaczynało od bardzo prostego pomysłu. Zamiast dzwonić do salonu i pytać o kolejne godziny, klient miał zobaczyć wolne terminy na ekranie i od razu zarezerwować wizytę. Ten model szybko wyszedł daleko poza fryzjerstwo.
Przez aplikację zapisujemy się na paznokcie, brwi, masaż, fizjoterapię, tatuaż czy trening. Z perspektywy klienta wszystko zamyka się zwykle w kilku ruchach palcem. Po stronie salonu Booksy obsługuje znacznie więcej: kalendarz, rezerwacje, bazę klientów, przypomnienia, opinie i część promocji.
Teraz podobna logika trafia do samej firmy. Booksy chce szerzej wykorzystywać AI i automatyzować kolejne procesy wewnętrzne. Wraz z tą zmianą przychodzi redukcja około jednej piątej zespołu.

Ten fragment historii przyciąga największą uwagę. Według skonsolidowanych danych Booksy International grupa zakończyła 2025 rok z przychodami na poziomie około 547,3 mln zł i zyskiem netto wynoszącym około 36,8 mln zł.
Redukcja około 200 stanowisk wpisuje się więc w większą przebudowę firmy. Stefan Batory wskazuje kierunek AI-first, większą automatyzację oraz uproszczenie sposobu pracy. Booksy przygotowuje w ten sposób organizację do kolejnego etapu rozwoju.
Dla zwykłego użytkownika te zmiany pozostają na razie głównie za kulisami. Kalendarz nadal pokazuje wolne godziny, profile salonów zbierają opinie, a wizytę można złapać nawet późnym wieczorem, gdy recepcja dawno zakończyła pracę.
Lokalny kontekst pojawia się właściwie od razu po wpisaniu miasta w wyszukiwarce Booksy. W kategorii fryzjer dla Lublina platforma pokazuje 385 wyników. W kategorii barber shop są 191 pozycje.
Te liczby oznaczają wyniki w konkretnych kategoriach, więc część miejsc może pojawiać się w kilku zestawieniach. Pokazują jednak skalę obecności platformy w lokalnej branży usługowej. Do fryzjerów i barberów dochodzą kosmetyczki, stylistki paznokci, masażyści, fizjoterapeuci i kolejne specjalizacje.
Dla lubelskiego salonu profil w Booksy może być jednocześnie terminarzem i miejscem, w którym nowy klient po raz pierwszy trafia na ofertę. Widzi zdjęcia, cennik, oceny innych osób i najbliższą wolną godzinę. Decyzja o rezerwacji często zajmuje mniej czasu niż znalezienie numeru telefonu do salonu.
Booksy jest bezpłatne dla osoby szukającej terminu. Po stronie biznesu działa abonament. Aktualna podstawowa subskrypcja Booksy Biz w Polsce kosztuje 145 zł netto miesięcznie. Kolejny użytkownik systemu kosztuje 35 zł netto miesięcznie, do określonego w cenniku limitu.
W abonamencie właściciel dostaje między innymi kalendarz rezerwacji, bazę klientów, przypomnienia, raporty i narzędzia związane z prowadzeniem profilu.
Jest też Booksy Boost, czyli sposób na mocniejsze pokazanie salonu osobom szukającym usług. Gdy za jego pośrednictwem pojawi się nowy klient, system nalicza jednorazową prowizję w wysokości 45 proc. netto wartości usług wykonanych podczas pierwszej zakończonej wizyty objętej zasadami Boost.
Dla małego salonu taka platforma jest więc czymś więcej niż elektronicznym notesem. Łączy rezerwacje, prezentację oferty i pozyskiwanie klientów w jednym miejscu. Właśnie dlatego zmiany zachodzące w Booksy mogą zainteresować również właścicieli lokalnych biznesów, nawet jeśli ich codzienna praca na razie wygląda dokładnie tak samo.
Booksy przez lata skracało drogę między pytaniem „macie coś wolnego?” a gotową rezerwacją w kalendarzu. Telefon do salonu zastąpiło kilka kliknięć.
Teraz firma próbuje zastosować podobny mechanizm u siebie. Chce więcej zadań przekazać technologii, uprościć procesy i oprzeć kolejne elementy działania na AI.
Aplikacja, która nauczyła nas rezerwować wizyty bez telefonu, zaczyna teraz sprawdzać, ile własnej pracy również da się zamknąć w technologii.