Hobby, porady i ciekawostki

Co ciekawego dzieje się w Lublinie?

Słodkie wino nie musi się psuć po kilku dniach. Naukowcy z Lublina mają na to sposób

Słodkie wino nie musi się psuć po kilku dniach. Naukowcy z Lublina mają na to sposób

Znasz ten moment, kiedy po kilku dniach wracasz do otwartej butelki słodkiego wina i… coś już jest nie tak? Zapach, smak, całość przestaje przypominać to, co było na początku. Okazuje się, że problem dobrze znają też naukowcy z Lublina – i właśnie znaleźli na niego rozwiązanie.

Słodkie wina szybciej tracą świeżość

Ekologiczne wina wytrawne radzą sobie całkiem dobrze. Wysoka zawartość alkoholu skutecznie chroni je przed psuciem, nawet po otwarciu.

W przypadku win słodkich sytuacja wygląda inaczej. Już po kilkunastu dniach zaczynają się w nich procesy, które psują smak i jakość trunku. Problem w tym, że w wersjach ekologicznych nie można niczego dodać, żeby to zatrzymać – przepisy są jasne.

W innych winach często stosuje się siarczany, ale ich obecność budzi kontrowersje zdrowotne.

22.01.2026 fot. Tomasz Maślona 2

Plazma zamiast chemii w winie

Tu wchodzą naukowcy z Politechniki Lubelskiej z pomysłem, który brzmi jak coś z laboratorium przyszłości. Obróbka plazmowa – nazwa skomplikowana, ale działanie zaskakująco proste.

Chodzi o to, że zwykłe powietrze zostaje poddane działaniu pola elektromagnetycznego. W efekcie powstają reaktywne formy tlenu i azotu, które mają właściwości odkażające.

Brzmi poważnie, ale w praktyce wygląda prosto: wystarczy umieścić wino w takim środowisku na kilka minut.

22.01.2026 fot. Tomasz Maślona 5

Kilka minut i wino jak nowe

Efekt? Zaskakujący nawet dla badaczy.

W winach poddanych obróbce plazmowej nie pojawiają się oznaki psucia nawet po czasie, kiedy normalnie byłyby już wyczuwalne.

Co więcej, technologia działa bez ingerencji w skład trunku. Smak i kolor pozostają bez zmian.

Pojawił się jeszcze jeden efekt uboczny, który może ucieszyć fanów zdrowego stylu życia – wzrosła zawartość polifenoli, czyli związków kojarzonych z korzystnym wpływem na organizm.

Cały proces nie wymaga skomplikowanej infrastruktury. Wystarczy dostarczyć energię elektryczną, co sprawia, że rozwiązanie może być atrakcyjne dla producentów.

Wdrożenie w skali przemysłowej nie powinno generować dużych kosztów, dlatego naukowcy liczą na zainteresowanie branży win owocowych.

Badacze nie zatrzymują się na winie. Kolejny etap to sprawdzenie, czy podobną metodę można zastosować przy przedłużaniu trwałości piwa.

Jeśli się uda, studenckie spotkania przy napojach fermentowanych mogą zyskać zupełnie nowy wymiar trwałości.

źródło: Politechnika Lubelska, oprac. red.

Polityka prywatności                    Regulamin