Koszyki znów pojawiają się w bagażnikach, a poranne wyjazdy za miasto mają konkretny cel. Po ciepłych dniach i opadach w lasach Lubelszczyzny ruszyła pierwsza letnia fala grzybów. Wśród znalezisk są kurki, maślaki, koźlarze, rydze i borowiki.
Największe zbiory zwykle przypadają na wrzesień i październik, lecz także w środku wakacji można uzbierać pełny koszyk. Grzyby rosną punktowo, więc sytuacja w dwóch pobliskich lasach może wyglądać zupełnie inaczej. Liczą się lokalne opady, wilgotna ściółka, rodzaj drzew i miejsce, do którego przez część dnia dociera słońce.
Połączenie ciepła i wilgoci pobudziło grzybnię. W internetowych grupach przybywa zdjęć koszy wypełnionych kurkami, maślakami i prawdziwkami. Pierwsze dorodne okazy pojawiają się także w województwie lubelskim.
Letni wysyp ma jednak bardziej lokalny charakter niż jesienna fala grzybów. Kilka deszczowych dni w jednej części regionu potrafi dać dobry zbiór, podczas gdy kilkadziesiąt kilometrów dalej ściółka pozostaje sucha. Z tego powodu najwięcej mówią świeże relacje znajomych i grzybiarzy odwiedzających konkretny kompleks leśny.
Na wynik wyprawy wpływa też pora wyjazdu. Wczesny ranek daje spokojniejszy spacer, niższą temperaturę i większą szansę na dotarcie do popularnej miejscówki przed innymi zbieraczami.

Najbliżej Lublina grzybiarze często wybierają Stary Gaj i Lasy Kozłowieckie. To kierunki wygodne na krótszą, poranną wyprawę bez planowania całodniowego wyjazdu.
Na liście popularnych miejsc znajdują się również Lasy Janowskie, okolice Szastarki, Pawłowa, Czemiernik, Dęblina oraz lasy w pobliżu Okuninki. Każdy z tych terenów obejmuje rozległe fragmenty lasu, dlatego sama nazwa miejscowości stanowi dopiero początek poszukiwań.
Najlepiej sprawdzają się miejsca oddalone od najczęściej uczęszczanych parkingów i szerokich dróg leśnych. Przed wyjazdem dobrze sprawdzić mapę lasów oraz aktualne zakazy wstępu. Zbiory prowadzi się poza rezerwatami, uprawami leśnymi i terenami objętymi ograniczeniami.
Przypadkowe chodzenie po lesie szybko męczy. Znacznie skuteczniejsze jest obserwowanie drzew i runa. Poszczególne gatunki grzybów tworzą związki z określonymi drzewami, dlatego dobry grzybiarz patrzy jednocześnie pod nogi i na korony.
Kurek najlepiej wypatrywać wśród mchu i iglastej ściółki, zwłaszcza pod sosnami i świerkami. Pojawiają się także w pobliżu dębów oraz grabów. Ich żółte kapelusze bywają niemal całkowicie schowane pod igłami.
Borowiki często rosną pod sosnami i świerkami. Podgrzybki lubią starsze lasy iglaste oraz mieszane z wilgotnym, mszystym runem. Koźlarze wskazują z kolei na obecność brzóz, osik, topól i grabów. Znalezienie jednego owocnika jest dobrym sygnałem, by dokładnie obejrzeć najbliższe kilka metrów.
Małe pagórki, skraje młodników, przecinki i miejsca z grubszą warstwą mchu potrafią dać lepszy wynik niż równa, sucha ściółka. Po większych opadach uwagę przyciągają także lekko obniżone fragmenty terenu, w których wilgoć utrzymuje się dłużej.
Na kilkugodzinne grzybobranie wystarczy przewiewny koszyk, wygodne buty, długie spodnie, środek na kleszcze, woda i telefon z zapisaną mapą. W głębi dużych kompleksów leśnych zasięg potrafi zanikać, dlatego mapa dostępna offline daje większą swobodę poruszania się.
Wiklinowy koszyk zapewnia dostęp powietrza. W foliowej torbie lub plastikowym wiadrze grzyby szybko się zaparzają, miękną i psują. Nawet jadalne gatunki po niewłaściwym przechowywaniu mogą wywołać problemy żołądkowe.
Owocnik najlepiej wyjąć w całości i delikatnie przykryć miejsce ściółką. Cały trzon ułatwia późniejsze rozpoznanie gatunku. Małe, słabo rozwinięte grzyby dobrze zostawić w lesie, ponieważ ich cechy bywają jeszcze niewidoczne.
Główny Inspektorat Sanitarny zaleca początkującym skupienie się na grzybach rurkowych, czyli takich, które pod kapeluszem mają warstwę przypominającą gąbkę. Do tej grupy należą między innymi borowiki, podgrzybki, koźlarze i maślaki.
Atlas lub aplikacja pomagają w nauce, lecz zdjęcie na ekranie bywa zbyt mało dokładne do bezpiecznej oceny. Do koszyka trafiają wyłącznie gatunki rozpoznane z pełną pewnością.
Wątpliwe zbiory można bezpłatnie pokazać grzyboznawcy lub klasyfikatorowi w stacji sanitarno-epidemiologicznej. Do oceny najlepiej przynieść świeże, całe i nieuszkodzone owocniki z kapeluszem oraz trzonem. Pokrojone, ugotowane albo zamarynowane grzyby tracą cechy potrzebne do identyfikacji.
Kurki najczęściej trafiają na patelnię z masłem, do jajecznicy, sosu albo makaronu. Maślaki dobrze sprawdzają się w marynacie, a borowiki i podgrzybki nadają się do suszenia oraz mrożenia.
Po powrocie z lasu zbiory trzeba od razu przejrzeć, posegregować i oczyścić. Starsze, miękkie albo mocno robaczywe okazy lepiej odrzucić. Świeże grzyby szybko tracą jakość, dlatego obróbkę najlepiej zaplanować jeszcze tego samego dnia.
Sezon na Lubelszczyźnie wyraźnie się rozkręca. Pełny koszyk zależy od konkretnego lasu i lokalnych opadów, ale powrót z kilkoma kurkami, koźlarzem albo dorodnym borowikiem staje się coraz bardziej prawdopodobny.