Inne

Warto wiedzieć

Karetka, SOR i decyzje w kilka sekund. Tak wygląda praca ratowniczki z Lublina

Karetka, SOR i decyzje w kilka sekund. Tak wygląda praca ratowniczki z Lublina

Praca w karetce kojarzy się wielu osobom z sygnałem, pośpiechem i decyzjami podejmowanymi w kilka sekund. Za tym obrazem stoją ludzie, którzy muszą łączyć odporność, wiedzę, sprawność i spokój w sytuacjach, których większość z nas wolałaby nigdy oglądać z bliska. Paulina Krukowska z Lublina zna tę stronę ratownictwa bardzo dobrze. Pracuje w Pogotowiu Ratunkowym i Klinicznym Oddziale Ratunkowym, studiuje ratownictwo medyczne na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie i pokazuje, że kobiety w tej branży coraz pewniej zajmują swoje miejsce.

Jej historia zaczęła się dość przewrotnie, bo ratownictwo medyczne wcale miało być pierwszym wyborem. Paulina Krukowska planowała pójść w ślady taty i zostać policjantką. Wykształcenie ratownika medycznego miało pomóc jej w rekrutacji do Policji. Po pierwszym roku studiów wszystko zaczęło wyglądać inaczej.

Wybór ratownictwa medycznego był trochę przypadkowy. Początkowo planowałam, że – podobnie jak tata – zostanę policjantką. Wiedziałam jednak, że wykształcenie ratownika medycznego daje dodatkowe punkty podczas rekrutacji do Policji. Już po pierwszym roku studiów zrozumiałam jednak, że to właśnie ten zawód chcę wykonywać w przyszłości. Ogromny wpływ mieli na to prowadzący, którzy z pasją przekazywali nam swoją wiedzę

Przypadek, który zamienił się w bardzo konkretny plan

Na początku była ciekawość, później przyszły praktyki, kontakt z pacjentami i pierwsze sytuacje, w których wiedza z zajęć zaczęła łączyć się z pracą przy człowieku. Paulina Krukowska wspomina, że drugi rok studiów dał jej najwięcej pewności, że wybrała właściwy kierunek.

Drugi rok był już całkowitym zanurzeniem się w wiedzy. Bardzo dużo dały mi praktyki, podczas których mieliśmy kontakt z wieloma ciekawymi przypadkami i mogliśmy rozwijać umiejętności manualne. Spotkałam również ludzi, którzy – podobnie jak ja – byli nastawieni na ciągły rozwój i zdobywanie nowych umiejętności

To ważny fragment tej historii, bo dobrze pokazuje, jak wygląda wejście do zawodu ratownika medycznego. Tu fascynacja szybko zderza się z odpowiedzialnością. Trzeba umieć rozmawiać z pacjentem, ocenić jego stan, wykonać procedury, zapanować nad własnym stresem i współpracować z zespołem. To praca, w której sprawność fizyczna ma znaczenie, ale sama siła zdecydowanie za mało mówi o tym zawodzie.

Studia magisterskie są dla niej kolejnym etapem, a nie ozdobą w CV

Paulina Krukowska kontynuuje naukę na studiach drugiego stopnia na kierunku ratownictwo medyczne na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Jak podkreśla, w tej pracy zatrzymanie się na etapie licencjatu szybko ogranicza rozwój. Medycyna ratunkowa zmienia się dynamicznie, a ratownik musi nadążać za aktualnymi wytycznymi, sprzętem i procedurami.

Szczególnie ceni zajęcia z anestezjologii prowadzone przez lekarzy praktyków. To tam studenci ćwiczą czynności, które w pracy ratownika mogą decydować o bezpieczeństwie pacjenta. Uczą się między innymi intubacji, interpretacji parametrów życiowych oraz przygotowania chorego do zabiegu operacyjnego.

Podczas ćwiczeń wykonujemy wiele czynności manualnych i zdobywamy wiedzę, która z perspektywy pracy ratownika medycznego jest bezcenna

Studia drugiego stopnia dają jej też szersze spojrzenie na los pacjenta po przekazaniu go do szpitala. Ratownik widzi wtedy większy fragment procesu leczenia, a to pomaga lepiej rozumieć decyzje podejmowane już na etapie pierwszego kontaktu.

Prowadzący nie ograniczają się do teorii. Dzielą się własnym doświadczeniem i pokazują, jak podejmować właściwe decyzje w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji

Paulina Krukowska

W ratownictwie pamięć mięśniowa może robić różnicę

Jednym z ważniejszych elementów nauki są powtarzalne ćwiczenia. W ratownictwie procedury trzeba znać tak dobrze, aby w stresie wykonać je pewnie i sprawnie. Paulina Krukowska tłumaczy to na przykładzie intubacji. To czynność, która wymaga precyzji, a jednocześnie w codziennej pracy może przez dłuższy czas po prostu się nie trafić.

Żeby nauczyć się prawidłowo intubować, trzeba wielokrotnie wykonywać ten zabieg. W naszej pracy zdarza się, że przez kilka miesięcy nie trafia się pacjent wymagający intubacji, dlatego tak ważne jest wypracowanie pamięci mięśniowej. Dzięki temu podczas prawdziwej akcji wszystkie czynności wykonujemy pewniej i sprawniej

Ten fragment dobrze pokazuje, dlaczego ratownictwo medyczne wymaga stałego treningu. To zawód oparty na procedurach, ale w sytuacji zagrożenia życia sama teoria szybko traci wartość, gdy brakuje wyćwiczonych reakcji. Liczą się wiedza, powtarzalność, koncentracja i zdolność podejmowania decyzji pod presją.

Wiedza cały czas się zmienia. Co kilka lat aktualizowane są wytyczne dotyczące postępowania z pacjentem, pojawia się nowy sprzęt i nowe procedury. Musimy być na bieżąco, bo od naszej wiedzy i umiejętności często zależy zdrowie, a nawet życie pacjentów

Kobieta w karetce? Ten obraz coraz mniej dziwi

Jeszcze kilkanaście lat temu kobiety w zespołach ratownictwa medycznego były rzadkością. Taki widok budził zdziwienie, a czasem też wątpliwości. Najczęściej powtarzany argument dotyczył siły fizycznej. Paulina Krukowska odpowiada na ten stereotyp bardzo rzeczowo.

Wyjazdy w Zespole Ratownictwa Medycznego to nie tylko dźwiganie. To połączenie sprawności fizycznej, umiejętności manualnych, wiedzy i odpowiedniego podejścia do pacjenta. Samo przenoszenie pacjenta stanowi zaledwie około 20 procent naszej pracy

Współczesne karetki korzystają z rozwiązań technicznych, które ograniczają najbardziej obciążające czynności. Ratownik bada pacjenta, rozmawia z nim, analizuje parametry, wykonuje procedury i podejmuje decyzje. W tej pracy duże znaczenie mają też kompetencje miękkie, bo pacjent często jest przestraszony, zdezorientowany albo znajduje się w wyjątkowo delikatnej sytuacji.

Ratownik medyczny przede wszystkim bada pacjenta, rozmawia z nim, analizuje jego stan, wykonuje procedury medyczne i podejmuje decyzje. Bardzo ważne są również kompetencje miękkie

Empatia przy dziecku, spokój przy pacjencie, konkret przy decyzjach

Paulina Krukowska zwraca uwagę, że kobiety w ratownictwie często wnoszą do zespołu perspektywę bardzo potrzebną przy pracy z pacjentami. Szczególnie widać to przy dzieciach oraz osobach po doświadczeniu przemocy. W takich sytuacjach spokojna rozmowa, ton głosu i poczucie bezpieczeństwa potrafią znaczyć bardzo dużo.

Ratowniczki często wyróżniają się wysokim poziomem empatii. Szczególnie widać to podczas pracy z dziećmi, które zwykle lepiej reagują na kobietę-ratownika i chętniej z nami współpracują. Podobnie jest w przypadku kobiet, które doświadczyły przemocy – w tak delikatnych sytuacjach często łatwiej jest im otworzyć się przed drugą kobietą

To spojrzenie dobrze porządkuje rozmowę o kobietach w ratownictwie. Nie chodzi o rywalizację z mężczyznami ani o udowadnianie przewagi. Chodzi o profesjonalizm, przygotowanie i gotowość do pracy w zespole, który musi działać sprawnie w stresie.

„Nigdy nie chciałam udowadniać, że jestem silniejsza od mężczyzn”

Paulina Krukowska od dwóch lat pracuje zarówno w Pogotowiu Ratunkowym, jak i w Klinicznym Oddziale Ratunkowym. Ma za sobą zawody ratownicze, sukcesy, ukończone studia licencjackie i naukę na studiach magisterskich. Jak przyznaje, jednym z jej osobistych celów było pokazanie, że kobieta może z powodzeniem pracować jako ratownik medyczny.

Nigdy nie chciałam udowadniać, że jestem silniejsza od mężczyzn. Chciałam pokazać, że mogę być równie dobrym ratownikiem

W materiale źródłowym Paulina Krukowska podkreśla, że ten cel udało się osiągnąć. Dostała się do Pogotowia Ratunkowego, choć o miejsce rywalizowała z mężczyznami wykonującymi ten sam zawód. Pracuje też w Klinicznym Oddziale Ratunkowym, gdzie zdobywa kolejne doświadczenia.

Ten cel udało się osiągnąć. Startowałam w zawodach ratowniczych, w których odniosłam wiele sukcesów, ukończyłam studia licencjackie i kontynuuję naukę na studiach magisterskich. Dostałam się do Pogotowia Ratunkowego, choć o miejsce rywalizowałam z mężczyznami – ratownikami medycznymi. Dziś pracuję również w Klinicznym Oddziale Ratunkowym. Każde z tych miejsc daje mi nowe doświadczenia i motywuje do ciągłego rozwoju. W tym zawodzie najgorsze, co można zrobić, to uznać, że po ukończeniu studiów nie trzeba już się uczyć

Pierwsza akcja, której się nie zapomina

Są sytuacje, które zostają z ratownikiem na długo. Paulina Krukowska pamięta swoją pierwszą trudną akcję. Chodziło o 22-letniego motocyklistę po wypadku drogowym, u którego doszło do urazowego zatrzymania krążenia.

To był pierwszy tak trudny wyjazd w mojej pracy. Wtedy zrozumiałam, że wszystkie godziny spędzone na nauce i ćwiczeniu procedur miały sens. Na szczęście pracowałam z bardziej doświadczonym zespołem, od którego mogłam się wiele nauczyć

To mocny moment w tej historii, bo pokazuje prawdziwy ciężar zawodu. Ratownictwo medyczne z zewnątrz bywa postrzegane przez pryzmat adrenaliny. Od środka oznacza odpowiedzialność, dyscyplinę, naukę na błędach i umiejętność pracy obok ludzi bardziej doświadczonych.

„Dlaczego nie pielęgniarstwo?” To pytanie nadal wraca

Gdy Paulina Krukowska mówi, że jest ratowniczką medyczną, najczęściej słyszy jedno pytanie.

Dlaczego nie pielęgniarstwo?

Jak zaznacza, takie reakcje częściej pojawiają się u osób ze starszego pokolenia. Młodsi patrzą na zawody medyczne swobodniej i coraz rzadziej dzielą je według prostego schematu: to dla mężczyzn, a to dla kobiet.

Młodzi ludzie są bardzo otwarci. Nie zakładają już, że ratownictwo medyczne jest zawodem wyłącznie dla mężczyzn, a kobiety powinny wybierać jedynie pielęgniarstwo czy położnictwo

Historia Pauliny Krukowskiej dobrze pasuje do Lublina akademickiego i medycznego. Pokazuje zawód, który wymaga odwagi, ale też cierpliwej nauki. Pokazuje kobietę, która weszła do branży kojarzonej z męską siłą, a została w niej dzięki wiedzy, determinacji i gotowości do stałego rozwoju. I właśnie dlatego ta opowieść działa mocniej niż kolejna akademicka notka o kierunku studiów.

źródło: UM Lub, oprac. red.

Polityka prywatności                    Regulamin