Na Wołyniu płonęły polskie wsie, a do ocalałych rodzin docierały wieści o kolejnych mordach. Właśnie wtedy Zygmunt Rumel, 28-letni poeta, konspirator i emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, pojechał na rozmowy z przedstawicielami UPA. Chciał ratować polską ludność cywilną. Z tej misji już nie wrócił. Został zamordowany razem z Krzysztofem Markiewiczem i Witoldem Dobrowolskim tuż przed 11 lipca 1943 roku, symbolicznym apogeum rzezi wołyńskiej.
Historia Rumla wraca przed rocznicą, bo pokazuje Wołyń przez los konkretnego człowieka. Był poetą tej ziemi, działaczem ludowym, człowiekiem konspiracji i wysłannikiem, który pojechał tam, gdzie rozmowa miała stać się ostatnią próbą ratowania polskich rodzin.
Zbrodnia wołyńska była ludobójstwem dokonanym na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów z OUN i UPA. Trwała od 1943 do 1945 roku, a jej najbardziej krwawy etap na Wołyniu przypadł na lato 1943 roku. Ginęli mieszkańcy wsi, kolonii, majątków i parafii: dzieci, kobiety, osoby starsze, duchowni, nauczyciele, rolnicy i całe rodziny. 11 lipca 1943 roku oddziały UPA uderzyły w blisko sto polskich miejscowości. Ta data przeszła do historii jako krwawa niedziela.
Zygmunt Jan Rumel urodził się w 1915 roku w Piotrogrodzie. Dorastał na Wołyniu, uczył się w Krzemieńcu, później studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Od młodości był związany z ruchem ludowym, działalnością społeczną i kulturą Kresów.
Wołyń był dla niego miejscem dzieciństwa, pracy i twórczości. W jego wierszach wracały obrazy ziemi, wsi, religijności, ludowej tradycji i pogranicza. Pisał o świecie, który znał z bliska: o krajobrazie, ludziach, pamięci i przywiązaniu do rodzinnej ziemi.
Najczęściej przywoływanym utworem Rumla pozostają „Dwie matki”. Poeta pisał w nim: „Dwie mi Matki-Ojczyzny hołubiły głowę”, a dalej: „By serce rozdwojone płakało jak głos”. Te wersy po latach brzmią jak zapis kresowego rozdarcia człowieka ukształtowanego przez polskość i wołyńskie pogranicze.
O Zygmuncie Rumlu pisze się czasem jako o „Baczyńskim Wołynia”. To porównanie ma charakter symboliczny i pokazuje skalę utraconego talentu. Młody poeta, którego twórczość mogła rozwijać się po wojnie, został zapamiętany przez ostatnią misję i śmierć w czasie zbrodni dokonanej na Polakach.
W 1943 roku polscy mieszkańcy Wołynia znaleźli się w śmiertelnym zagrożeniu. Ukraińscy nacjonaliści z OUN-B i UPA prowadzili zorganizowaną akcję wymierzoną w polską ludność cywilną. Celem stała się polska obecność na tych ziemiach: domy, gospodarstwa, parafie, szkoły, lokalne wspólnoty i rodziny.
Mordom towarzyszyły grabieże, palenie zabudowań, niszczenie kościołów, cmentarzy i śladów polskiego życia. Atakowano ludzi w domach, na drogach, w obejściach, podczas pracy, ucieczki oraz modlitwy. Ofiary ginęły z powodu swojej polskiej narodowości.
Największe nasilenie mordów na Wołyniu przypadło na lato 1943 roku. 11 lipca oddziały UPA uderzyły w polskie miejscowości głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Według Instytutu Pamięci Narodowej jednego dnia zaatakowano 99 polskich miejscowości. Za tą liczbą stoją rodziny mordowane w domach, wierni atakowani przy kościołach, płonące gospodarstwa i wsie, z których polskie życie miało zostać wymazane.
Jednym z pierwszych miejsc zaatakowanych 11 lipca był Gurów, gdzie zamordowano 202 Polaków. Niedługo później napadnięto na Wygrankę, gdzie zginęło kolejnych 150 osób. Tego samego dnia mordy objęły następne wsie i kolonie. Krwawa niedziela stała się symbolem apogeum ludobójstwa na Wołyniu.
Po wybuchu II wojny światowej Zygmunt Rumel zaangażował się w działalność konspiracyjną. Używał pseudonimów „Mały” i „Krzysztof Poręba”. Był związany z Batalionami Chłopskimi i pełnił funkcję komendanta VIII Wołyńskiego Okręgu BCh.
Ten fragment jego biografii ma duże znaczenie. Rumel działał w konspiracji ludowej na Wołyniu, a jego ostatnia misja miała charakter państwowy. Występował jako emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego. Najtrafniej opisywać go jako poetę, człowieka Batalionów Chłopskich i wysłannika podziemnego państwa.
W lipcu 1943 roku położenie polskiej ludności było dramatyczne. Do następnych miejscowości docierały wiadomości o napadach, spalonych domach i zamordowanych rodzinach. Ocalali szukali schronienia w większych miejscowościach, miastach, parafiach i punktach samoobrony. Polskie podziemie próbowało ratować cywilów.
Rumel znał Wołyń z dzieciństwa, pracy i poezji. W ostatniej misji wrócił do tej ziemi jako emisariusz. Pojechał tam, gdzie rozmowa miała być próbą powstrzymania mordów na Polakach.
Na początku lipca 1943 roku Zygmunt Rumel udał się do lokalnej kwatery UPA w Kustyczach. Towarzyszyli mu Krzysztof Markiewicz i Witold Dobrowolski. Występowali jako wysłannicy Polskiego Państwa Podziemnego.
Ich zadaniem była próba rozmów w sprawie powstrzymania mordów na polskiej ludności. Rumel pojechał jako człowiek konspiracji i przedstawiciel strony polskiej, która szukała ratunku dla cywilów. Był poetą Wołynia, ale w tej misji przede wszystkim emisariuszem państwa działającego pod okupacją.
Zygmunt Rumel, Krzysztof Markiewicz i Witold Dobrowolski zostali zamordowani. Ich śmierć zapisała się w polskiej pamięci jako jeden z dramatycznych epizodów poprzedzających krwawą niedzielę. Rumel pojechał rozmawiać w chwili, gdy na Wołyniu narastała zbrodnia. Pozostały po nim nazwisko, wiersze i pamięć o misji podjętej w imieniu zagrożonych Polaków.
Za pojęciem „rzeź wołyńska” stoją zamordowane dzieci, matki, ojcowie, duchowni, nauczyciele, rolnicy, sąsiedzi i całe rodziny. Historia Zygmunta Rumla przypomina także o ludziach, którzy próbowali ratować polską ludność w czasie narastającego ludobójstwa.
11 lipca 1943 roku oddziały UPA zaatakowały polskie miejscowości na Wołyniu. Była niedziela. Część ludzi znajdowała się przy kościołach, część w domach, na drogach, w obejściach albo w drodze ucieczki. Ataki objęły wiele miejsc jednego dnia, co pokazuje ich skoordynowany charakter.
Krwawa niedziela stała się symboliczną datą ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na Polakach, ale zbrodnia wołyńska trwała znacznie dłużej niż jeden dzień. Historycy opisują ją jako falę mordów prowadzonych w latach 1943–1945 na Wołyniu, w Galicji Wschodniej, a także na części Lubelszczyzny i Polesia. Jej celem była polska ludność cywilna oraz ślady polskiej obecności na tych ziemiach.
W centrum tej pamięci są ofiary cywilne. Rodziny mordowane w domach, mieszkańcy wsi zabijani podczas ucieczki, wierni atakowani przy kościołach, dzieci, osoby starsze i ludzie, których jedyną winą była polskość. Dlatego 11 lipca stał się datą żałoby, pamięci i hołdu dla wymordowanych Polaków.
Od 2025 roku 11 lipca ma rangę święta państwowego. Pełna nazwa tego dnia brzmi: Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
To dzień poświęcony ofiarom zbrodni wołyńskiej i mordów dokonanych na Polakach na dawnych Kresach. Przypomina o ludziach, którym odebrano życie, domy, rodziny, parafie i miejscowości. Przypomina także o odpowiedzialności sprawców: ukraińskich nacjonalistów z OUN i UPA.
Przed 11 lipca historia Rumla wraca z prostego powodu: pojechał rozmawiać wtedy, gdy na Wołyniu mordowano polskie rodziny. Był poetą tej ziemi, ale w ostatniej misji wystąpił jako emisariusz podziemnego państwa.
Obchody Narodowego Dnia Pamięci zaplanowano także w Lublinie. 11 lipca 2026 roku o godz. 10.00 w Kościele Garnizonowym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP przy Al. Racławickich 20 rozpocznie się msza święta w intencji ofiar ludobójstwa.
Po mszy zaplanowano przejście pod pomnik Ofiar Wołynia na Skwerze Ofiar Wołynia od strony ul. Głębokiej. O godz. 11.30 rozpoczną się uroczystości przy pomniku: przemówienia okolicznościowe, złożenie kwiatów, zapalenie zniczy oraz Apel Pamięci.
Dla Lublina i regionu to rocznica o szczególnym znaczeniu. Lubelszczyzna przez dekady przyjmowała rodziny z Kresów, ich wspomnienia, dokumenty, fotografie i opowieści o zamordowanych bliskich. Pamięć o Wołyniu w wielu domach ma wymiar osobisty, zapisany w nazwiskach, miejscowościach i rodzinnych przekazach.
Historia Rumla pokazuje Wołyń przez los konkretnego człowieka. Młody poeta, działacz ludowy, człowiek Batalionów Chłopskich i emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego pojechał z misją rozmów w chwili, gdy na Wołyniu trwały mordy na Polakach.
Jego biografia prowadzi do prawdy, którą trzeba nazywać jasno. Zbrodnia wołyńska była ludobójstwem dokonanym na polskiej ludności cywilnej. Jej sprawcami byli ukraińscy nacjonaliści z OUN i UPA. Ofiarami były całe rodziny, wsie, kolonie i parafie.
Przed Narodowym Dniem Pamięci nazwisko Rumla wraca jako znak utraconego talentu, przerwanej młodości i ostatniej misji podjętej w imieniu mordowanych Polaków. To historia wymagająca pamięci, powagi i szacunku wobec ofiar.