Bez pszczół, trzmieli i innych zapylaczy plony owoców mogłyby spaść nawet o 40 proc. O znaczeniu owadów zapylających przypomina dziś UMCS z okazji Światowego Dnia Pszczół obchodzonego 20 maja.
Komentarz przygotowała dr hab. Aneta Ptaszyńska, prof. UMCS z Katedry Biologii Komórki. Jak podkreśla badaczka, od pracy zapylaczy zależy plonowanie aż 70 proc. spośród najważniejszych gatunków roślin uprawnych.
Gdy mówi się o zapylaczach, najczęściej pojawia się pszczoła miodna. Tymczasem w Polsce żyje około 470 gatunków dzikich pszczół. Są też trzmiele, motyle, muchówki i chrząszcze, które również uczestniczą w zapylaniu roślin.
Wiele z tych owadów działa bardzo skutecznie. Niektóre zbierają pyłek tylko z wybranych gatunków roślin.
„Zapylacze są nie tylko elementem przyrody, lecz aktywnym ogniwem systemów żywnościowych” – podkreśla dr hab. Aneta Ptaszyńska, prof. UMCS.

Dane przywoływane przez UMCS pokazują, że liczba owadów spada w wielu częściach Europy. Badania prowadzone w Niemczech wykazały spadek biomasy owadów latających o ponad 75 proc. w ciągu 27 lat.
Wpływ mają między innymi pestycydy, zabudowa terenów zielonych, monokultury i zmiany klimatu. Problemem są także choroby oraz gatunki inwazyjne.
Jak przypomina UMCS, nawet niewielkie działania pomagają owadom zapylającym przetrwać w miastach. W ogrodzie albo na balkonie warto sadzić rośliny kwitnące od wiosny do jesieni. Znaczenie ma też rzadsze koszenie trawnika i ograniczenie środków chemicznych.
Owady potrzebują również miejsc do gniazdowania. Pomagają w tym fragmenty nieprzekopanej ziemi, suche łodygi roślin czy kawałki drewna pozostawione w ogrodzie.
W czasie upałów warto wystawić płytkie naczynie z wodą i kamykami, na których owady mogą bezpiecznie usiąść.
Światowy Dzień Pszczół został ustanowiony przez ONZ w 2017 roku. Tegoroczne obchody odbywają się pod hasłem „Inspirujmy się naturą, by odżywiać nas wszystkich”.