Mróz, śnieg po kolana i wielogodzinne marsze w górskim terenie. Tak wyglądało specjalistyczne szkolenie żołnierzy 24 batalionu lekkiej piechoty z Kraśnika, którzy w dniach 18–22 stycznia 2026 roku ćwiczyli w Bieszczadach. Bazą był Ośrodek Szkolenia Górskiego w Rajskiem, a scenariusze zajęć nie miały nic wspólnego z teorią. Liczyła się praktyka i odporność na warunki, które zimą w górach potrafią być bezlitosne.

Jednym z głównych punktów szkolenia była nawigacja w terenie górskim zimą. Żołnierze poruszali się na wielogodzinnych trasach, korzystając wyłącznie z mapy. Planowanie przejść, ocena ryzyka, orientacja przy ograniczonej widoczności i niskiej temperaturze były codziennością. Marsze prowadziły przez duże przewyższenia, a tempo dyktowały warunki, nie zegarek.
W szkoleniu szeroko wykorzystywano narty skiturowe, które pozwalały sprawnie przemieszczać się po zaśnieżonych stokach i grzbietach. Uzupełnieniem były treningi na nartach zjazdowych. To właśnie tam żołnierze ćwiczyli kontrolę prędkości, bezpieczne hamowanie i poruszanie się w stromym terenie. Umiejętności przydatne zarówno podczas działań ratowniczych, jak i w sytuacjach kryzysowych w zimowych warunkach.

Każde zadanie realizowano z naciskiem na utrzymanie łączności radiowej w trudnym, górskim ukształtowaniu terenu. Szkolenie było też testem wytrzymałości. Długotrwały wysiłek, wychłodzenie organizmu, narastające zmęczenie i słaba widoczność to dokładnie te czynniki, które pojawiają się podczas realnych akcji poszukiwawczych i ratowniczych.

Istotną częścią zajęć były szkolenia prowadzone przez instruktorów GOPR z Ustrzyk Górnych. Ratownicy przekazywali praktyczną wiedzę z zakresu przeciwdziałania hipotermii, prowadzenia działań ratowniczych zimą oraz zabezpieczania i ewakuacji osób rannych w górach. Wszystko odbywało się według obowiązujących procedur i na podstawie scenariuszy znanych z prawdziwych akcji.
To szkolenie naprawdę otwiera oczy. Dopiero w takich warunkach widać, jak szybko organizm traci ciepło i siły. Uczyliśmy się poruszania zimą, planowania marszu, utrzymania łączności, ale też reagowania, gdy ktoś ulegnie wypadkowi. Zajęcia z ratownikami GOPR pokazały, jak ogromnym wysiłkiem jest ewakuacja rannego w górach i jak ważne jest właściwe zabezpieczenie poszkodowanego do czasu przybycia służb.
Dla żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej to szkolenie miało wymiar znacznie szerszy niż wojskowy. To realne przygotowanie do wsparcia systemu ratowniczego i do działania w sytuacjach, w których liczą się minuty i właściwe decyzje. Wiedza, jak przetrwać, jak wezwać pomoc i jak zabezpieczyć poszkodowanego, w górach zimą może decydować o ludzkim życiu.