W poniedziałek 28 lipca nad ranem doszło do poważnego pożaru w zakładzie przetwórstwa odpadów plastikowych w Rzeczycy Ziemiańskiej (powiat kraśnicki). Ogień objął ogromne ilości sprasowanych butelek przygotowanych do recyklingu. Z ogniem walczyły łącznie 32 zastępy straży pożarnej, w tym specjalistyczna jednostka chemiczna z Lublina. W akcji poszkodowane zostały dwie osoby. Ze względu na zadymienie strażacy zaapelowali do mieszkańców o pozostanie w domach i zamknięcie okien.
Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze kilka minut po godzinie 4:00. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na terenie zakładu, gdzie składowano łatwopalne odpady z tworzyw sztucznych. Płomienie objęły stosy sprasowanych plastikowych butelek.
Na miejscu działały jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz liczne zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych z całego powiatu kraśnickiego. Początkowo w akcji uczestniczyło 26 zastępów, jednak w miarę rozwoju sytuacji ich liczba wzrosła do 32. W wyniku pożaru dwie osoby zostały ranne.
Ze względu na ryzyko emisji groźnych związków chemicznych, do akcji skierowano Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemicznego z Komendy Miejskiej PSP w Lublinie. Zadaniem jednostki było prowadzenie stałego monitoringu jakości powietrza w rejonie pożaru i pobliskich miejscowościach.
Pomiary dotyczyły stężenia pyłów i substancji niebezpiecznych, mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi oraz środowiska. Zespół działał zarówno na terenie zakładu, jak i w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Skala pożaru i gęste zadymienie skłoniły strażaków do wydania apelu do mieszkańców. Zalecano, by do czasu pełnego opanowania sytuacji pozostać w domach, zamknąć okna i drzwi oraz unikać wychodzenia na zewnątrz.
Apel dotyczył zwłaszcza mieszkańców Rzeczycy Ziemiańskiej i sąsiednich wsi, znajdujących się w zasięgu przemieszczającego się dymu.
Około południa sytuacja została opanowana. Strażacy przejęli kontrolę nad żywiołem i przystąpili do intensywnego dogaszania terenu. Ich działania koncentrują się teraz na dokładnym przelaniu pogorzeliska oraz zabezpieczeniu materiałów, które mogłyby ponownie się zapalić.
Dogaszanie może potrwać jeszcze kilka godzin. Służby pozostają na miejscu, prowadząc dalsze pomiary jakości powietrza i kontrolując stan zabezpieczeń. Okoliczności wybuchu pożaru będzie wyjaśniać specjalna komisja oraz odpowiednie służby.
oprac. red. Nasz Lublin