Jedni widzą w tym kompromis, inni zdradę przyrody i pamięci historycznej. Radni Lublina zdecydowali o przyszłości Górek Czechowskich – częściowo trafią one pod zabudowę mieszkaniową, a w zamian miasto zyska park naturalistyczny i nowe inwestycje drogowe. Decyzja zapadła po burzliwej dyskusji i w cieniu protestów mieszkańców.
To był najgorętszy punkt czwartkowej sesji Rady Miasta. Radni zrezygnowali nawet z przerwy obiadowej, by rozstrzygnąć sprawę Górek Czechowskich. Dyskusja była długa i pełna emocji, aż w końcu – na wniosek radnego Konrada Wcisło – została zamknięta. Wynik głosowania przesądził sprawę: 18 radnych opowiedziało się za planem, 11 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu.
Na zewnątrz ratusza toczyła się równoległa bitwa – kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko planom zabudowy. Widać było transparenty z hasłami: „Razem dla górek”, „Zabudowa górek Czechowskich to hańba”, „Panie Żuk, co z chomikiem?”. Inicjatorem manifestacji był Krzysztof Gorczyca z Towarzystwa Dla Natury i Człowieka. Dołączyli do niego aktywiści Kolektywu Górki Czechowskie Wietrznie Zielone i zwykli mieszkańcy, dla których ten teren to ostatnia tak duża zielona przestrzeń w mieście.
Przyjęty Zintegrowany Plan Inwestycyjny to pierwsza tego typu procedura w Lublinie. Obejmuje 106,5 ha i zakłada wyraźny podział: część dla inwestora, część dla miasta. Najważniejsze założenia to:
Choć miasto podkreśla, że 70 proc. terenu trafi na cele publiczne, obawy nie milkną. Na Górkach Czechowskich żyje ponad sto gatunków chronionych, w tym zagrożony wyginięciem chomik europejski. Ale sprawa nie dotyczy wyłącznie przyrody. W ostatnich latach IPN odkrył tam szczątki około 65 osób – ofiar niemieckiego terroru z czasów II wojny światowej. Europejskie Centrum Rabiniczne apelowało, by uznać teren za cmentarz żydowski. Argumenty historyczne i ekologiczne zderzyły się z wizją rozwoju miasta i interesem inwestora.
Miasto zaprezentowało w mediach społecznościowych korzyści płynące z planu, jednak pod wpisem wyłączono możliwość komentowania. Inwestorzy zapewniają, że realizacja inwestycji zajmie lata, a park naturalistyczny stanie się największą zieloną przestrzenią w Lublinie. Dla części mieszkańców decyzja radnych to kompromis, dla innych – początek nieodwracalnych zmian w jednym z ostatnich dużych terenów zielonych miasta.
„Nie dla zabudowy, tak dla natury” – powtarzali mieszkańcy przed ratuszem. Ich pytania wciąż wiszą w powietrzu, mimo że decyzja radnych już zapadła.