W niewielkich Czółnach w gminie Niedrzwica Duża trudno go nie znać. Starszy szeregowy specjalista Marek spotykany jest raz w remizie, innym razem na zebraniu wiejskim. W weekend zakłada mundur 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Łączy służbę żołnierza z funkcją sołtysa i działalnością w Ochotniczej Straży Pożarnej. Dla sąsiadów to po prostu ktoś, kto jest wtedy, gdy trzeba.
Do brygady OT zgłosił się pięć lat temu, gdy kraj zmagał się z pandemią covid-19. Wtedy potrzebne były ręce do pomocy. Impuls przyszedł także z domu. Córka rozpoczęła studia na Wojskowej Akademii Technicznej i dziś służy zawodowo w wojskach operacyjnych. Kilka miesięcy temu wojskową przysięgę złożył również starszy syn. Uroczystość odbyła się na rynku w Kraśniku, na sztandar 2 LBOT.
Służba szybko nabrała tempa. Marek wspierał personel medyczny w czasie pandemii. Później trafił na wschodnią granicę. W kolejnych miesiącach pomagał mieszkańcom terenów dotkniętych powodzią na Śląsku.
„Udział w akcjach kryzysowych to dla mnie najważniejsze i najcenniejsze doświadczenia. Wojsko uczy mnie wielu praktycznych umiejętności, przede wszystkim dowodzenia i logistyki, które później mogę wykorzystać w pracy na rzecz sołectwa”
– opowiada.
W Czółnach w gminie Niedrzwica Duża znają go z różnych ról. Starszy szeregowy specjalista Marek pojawia się na spotkaniach z mieszkańcami, w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej i na szkoleniach 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Każda z tych funkcji wiąże się z pomocą innym. W jego grafiku służba wojskowa przeplata się z codziennymi sprawami wsi.
Do terytorialsów dołączył pięć lat temu, w czasie pandemii covid-19. Wtedy potrzebne było wsparcie przy działaniach pomocowych. Do podjęcia służby zachęciła go córka, która rozpoczęła studia na Wojskowej Akademii Technicznej. Dziś jest żołnierzem zawodowym w wojskach operacyjnych. Kilka miesięcy temu przysięgę wojskową złożył także starszy syn. Uroczystość odbyła się w Kraśniku, na sztandar 2 LBOT.
Od pierwszych miesięcy służby Marek angażuje się w działania kryzysowe. Wspierał szpitale w czasie pandemii. Później pełnił zadania na wschodniej granicy. Brał udział w pomocy dla mieszkańców terenów dotkniętych powodzią na Śląsku.
„Udział w akcjach kryzysowych to dla mnie najważniejsze i najcenniejsze doświadczenia. Wojsko uczy mnie wielu praktycznych umiejętności, przede wszystkim dowodzenia i logistyki, które później mogę wykorzystać w pracy na rzecz sołectwa”
– mówi.
Jako sołtys zna problemy sąsiadów z pierwszej ręki. Odbiera telefony w sprawach drobnych i pilnych. Utrzymuje kontakt z przedstawicielami samorządu. Te doświadczenia przydają się również w służbie wojskowej.
„W wojsku każdy jest potrzebny, bo każdy wnosi coś wartościowego. Predyspozycje i umiejętności ludzi są tu dobrze wykorzystywane”
– podkreśla.
Dzień Sołtysa przypada 11 marca. Z tej okazji Marek zwraca się do osób pełniących tę funkcję.
„Sołtys jest najbliżej ludzi i ich spraw, co wymaga ogromnego zaangażowania, cierpliwości i odpowiedzialności. Wszystkim sołtysom życzę satysfakcji z pracy dla swoich małych ojczyzn oraz wielu dobrych inicjatyw. Zachęcam także do spróbowania swoich sił w Terytorialnej Służbie Wojskowej”