Jeśli myślisz, że studia to tylko wykłady, kolokwia i bieganie za wpisami, czas spojrzeć na to z innej perspektywy. Wyobraź sobie, że zamiast pisać esej „dla zaliczenia”, rozwiązujesz realny problem biznesowy – taki, który spędza sen z powiek całemu zespołowi dużej firmy. Brzmi poważnie? I słusznie. Ale właśnie tak wyglądała praca uczestników Studenckiego Festiwalu Biznesu – Przedsiębiorczy Student na Politechnice Lubelskiej.
Przez trzy miesiące studenci Politechniki Lubelskiej pracowali nad wyzwaniami zgłoszonymi przez konkretne firmy z regionu. Chodziło nie o wymyślanie na siłę, ale o szukanie praktycznych, wdrażalnych rozwiązań – dokładnie tak, jak robią to zawodowi konsultanci.
Noyen, producent specjalistycznych maszyn, powierzył studentom analizę błędów w logistyce części. I co się okazało? Pomysły studentów pokryły się w 99% z rozwiązaniami, nad którymi równolegle pracowali… profesjonaliści z zewnętrznej firmy konsultingowej.
Prezes Noyen, Zbigniew Kurant, nie ukrywał zaskoczenia: „Nie musimy już sięgać po ekspertów zagranicznych. Możemy zatrudniać naszych absolwentów”.
Brzmi jak komplement? Raczej konkretna zapowiedź.
Zadania były różnorodne i – mówiąc wprost – całkiem ambitne. Skende Shopping szukało pomysłu na działania promocyjne z wykorzystaniem nowych technologii. Luxmed potrzebował chatbotu, który naprawdę zadziała. ING oczekiwał strategii cenowej w modelu faktoringu przyszłości. Regionalne Lasy Państwowe zleciły przygotowanie narzędzia do oceny kompetencji pracowników. Nawet Comarch podrzucił temat: adaptacyjny interfejs, oparty o analizę danych.
Wszystko to nie brzmiało jak „zabawa w start-upy”, tylko poważne zadania, które firmy naprawdę chciały wdrożyć.
Jak mówi dziekan Wydziału Zarządzania, prof. Marcin Gąsior: „Dla studentów to wyjście poza strefę komfortu, ale właśnie dzięki temu uczą się najwięcej”.
Finał projektu miał formę gali – ale zamiast kwiatów i dyplomów, liczyły się pomysły i konkrety. Jury, złożone z przedstawicieli biznesu i samorządów, wybierało najlepsze rozwiązania bez taryfy ulgowej.
Trzecie miejsce i 3 tys. zł otrzymały Katarzyna Kuczyńska, Paulina Ostrowska i Justyna Wysocka za projekt dla Skende. Drugie miejsce i 5 tys. zł – Bartosz Fila i Antoni Kołodyński, którzy pracowali dla Noyen. Złoto zgarnęli Damian Cybula, Karol Kowal i Piotr Niemiec za chatbot Julia AI dla Luxmedu.
Jak podkreśla Damian, jeden z członków zwycięskiego zespołu: „Karol ogarniał back-end, Piotrek odpowiadał za wygląd Julii, a ja za research i prezentację. Projekt był wymagający, ale satysfakcja ogromna”.
Pracowali jak zespół specjalistów – i tak też zostali potraktowani.
Jeśli studiujesz w Lublinie i boisz się takich projektów, jesteś w większości – przyznaje to sam dziekan. Ale ci, którzy się odważyli, zyskali znacznie więcej niż wpis do CV. Zbudowali relacje z realnymi firmami, przeszli test praktyczny i udowodnili, że uczelniane pomysły mogą konkurować z propozycjami rynkowymi.
Dr Bartosz Przysucha, opiekun zwycięskiego zespołu, mówi wprost: „Mamy bardzo zdolnych studentów, których nie trzeba pilnować. I to jest największy sukces”.
Dla wielu uczestników Festiwalu to był pierwszy tak poważny sprawdzian. I dowód, że nie trzeba czekać do dyplomu, żeby działać. Wystarczy odrobina odwagi i gotowość, żeby wyjść z uczelnianej bańki.
Znasz ten moment, gdy siedzisz na wykładzie i zastanawiasz się, po co ci ten przedmiot? Może właśnie po to, żeby za rok albo dwa stanąć na scenie Studenckiego Festiwalu Biznesu i udowodnić, że potrafisz przełożyć teorię na praktykę. A potem? Może własna firma. Może kontrakt. A może po prostu satysfakcja z dobrze wykonanej roboty.