To miał być mocny akcent na zakończenie wyjazdów w tym roku, ale Motor wraca z Gdyni z poczuciem niedosytu. W 18. kolejce PKO BP Ekstraklasy żółto-biało-niebiescy przegrali z Arką 0:1 po trafieniu Luisa Perey w końcówce spotkania. Emocji nie brakowało, a Motor do ostatnich sekund szukał gola na wagę remisu.
Motor przyjechał nad morze świadomy, że Arka to rywal, który potrafi kąsać. W tym sezonie obie drużyny zagrały ze sobą już dwukrotnie: najpierw Motor wygrał w lidze 1:0, później odpadł z Pucharu Polski po dogrywce. Rewanż zapowiadał się ostro — i taki właśnie był.
W składzie zaszły dwie zmiany: Najemski wszedł za Bartoša, a Scaleta do jedenastki wprowadziła kontuzja Ivo Rodriguesa. Motor miał jasny cel — wrócić z punktami.

Gospodarze zaczęli z ogromną energią. Navarro wrzucał, Kerk strzelał, Espiau polował na każdą drugą piłkę. Na szczęście Matthys i Brkić utrzymywali Motor przy życiu. Serb w bramce kilka razy stanął na wysokości zadania, wygrywając kluczowe pojedynki.
Motor odpowiadał pojedynczymi błyskami. Samper uruchomił Króla długim podaniem, Matthys spróbował z dystansu, a Czubak był o centymetry od zdobycia bramki po soczystej główce, którą Węglarz wyciągnął końcówkami palców.
Arka raz trafiła do siatki, ale po faulu na Brkiciu gol słusznie został anulowany. Do przerwy — bez bramek, choć tempo było wysokie.
Druga połowa była już dużo bardziej otwarta. Lublinianie szukali gry kombinacyjnej, a Czubak miał dwie świetne sytuacje. Najpierw uderzył z ostrego kąta po genialnym prostopadłym podaniu Ronaldo, a chwilę później blisko był po strzale głową.
Arka grała swoje: szybkie wyjścia, dośrodkowania, szukanie półprzestrzeni. Brkić z Najemskim kilka razy gasili groźne sytuacje gospodarzy.

W 82. minucie przyszło to, czego Motor chciał uniknąć. Perea rozegrał akcję, Kerk uderzył, a odbitą piłkę Hiszpan dobił do pustej bramki. Futbol bywa brutalny — szczególnie gdy mecz jest wyrównany.
Motor jednak nie odpuścił. W ostatniej akcji piłka minęła słupek Arki dosłownie o włos. Gdynia odetchnęła, Motor wraca z żalem.
Wygrał zespół lepszy. Arka stworzyła więcej sytuacji i jedną z nich wykorzystała. My mieliśmy tylko krótkie fragmenty dobrej gry, a to za mało na taki mecz.
Arka nie zaskoczyła nas sposobem gry, ale była dziś bardzo dokładna. U nas zabrakło precyzji: w podaniach, wejściach w pole karne, stałych fragmentach. Musimy poprawić te elementy.
Przed nami Jagiellonia. Tabela jest spłaszczona i każdy punkt będzie ważny. Musimy zareagować.
Arka Gdynia – Motor Lublin 1:0 (0:0)
Arka Gdynia: Węglarz – Navarro, Sidibe (74’ Perea), Gaprindashivli (74’ Predenkiewicz), Hermosso, Marcjanik, Rusyn (74’ Szysz), Jakubczyk, Kerk (88’ Oliveira), Gojny, Espiau (86’ Percan)
Motor Lublin: Brkić – Stolarski (29’ Wójcik), Najemski (78’ Bartoš), Matthys, Luberecki – Samper (78’ Łabojko), Wolski, Scalet – Król (65’ Haxha), Czubak, Ronaldo (66’ van Hoeven)