Motor Lublin nie zwalnia tempa podczas zimowego zgrupowania. W drugim sparingu rozegranym w tureckim Belek beniaminek Ekstraklasy ponownie wygrał 5:1, tym razem z serbskim IMT Novi Beograd. Spotkanie miało wysoką intensywność, sporo sytuacji podbramkowych i aż sześć goli, a lubelski zespół potwierdził, że okres przygotowawczy idzie w dobrym kierunku.
Od początku spotkania Motor był stroną wyraźnie przeważającą. Już w 7. minucie po rzucie rożnym bliski otwarcia wyniku był Arkadiusz Najemski, jednak jego strzał głową zatrzymał się na górnej siatce. Serbowie w pierwszej połowie rzadko dochodzili do głosu i skupiali się głównie na defensywie.
Na pierwszego gola trzeba było poczekać do 17. minuty. Jakub Łabojko posłał długie, precyzyjne podanie do Michała Króla. Ten zagrał wzdłuż pola karnego, Fabio Ronaldo opanował piłkę i wycofał ją do nadbiegającego Mathieu Scaleta, który pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.

Po kilku minutach IMT spróbowało odpowiedzieć. Uderzenie Krsticia zostało zablokowane przez Brighta Ede, a po dośrodkowaniu Martosa główka Radocaja minęła bramkę Motoru. Był to jeden z nielicznych momentów w pierwszych 45 minutach, gdy rywale stworzyli realne zagrożenie.
W 27. minucie bliski szczęścia był Ivo Rodrigues. Po dobrym zagraniu Króla Portugalczyk trafił w poprzeczkę, a kolejne próby dobitek zostały zablokowane przez obrońców IMT. Motor konsekwentnie napierał, budując kolejne akcje.
Tuż przed przerwą, jeszcze w pierwszych 45 minutach gry, Motor podwyższył prowadzenie. Po rzucie rożnym strzał sprzed pola karnego oddał Filip Luberecki. Piłkę nieszczęśliwie zablokował Bright Ede, ale natychmiast poprawił i skutecznym uderzeniem zdobył drugą bramkę dla lubelskiego zespołu.
Druga część spotkania rozpoczęła się od groźnej akcji Serbów. Zagar uderzył zza pola karnego, a piłka trafiła w poprzeczkę. Odpowiedź Motoru była szybka i konkretna.
W 56. minucie faulowany w polu karnym został Ivo Rodrigues. Sam poszkodowany podszedł do jedenastki i pewnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza IMT, podwyższając wynik na 3:0.

Czwarta bramka padła w 72. minucie. Kacper Karasek precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego, Herve Matthys przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzeniem z woleja nie dał szans bramkarzowi rywali.
W ostatnich 30 minutach gry IMT miało swoje okazje, ale Motor skutecznie się bronił. W jednej z akcji Matthys interweniował na linii bramkowej, ratując zespół przed stratą gola.
W 99. minucie na listę strzelców wpisał się Mbaye Jacques Ndiaye, który wrócił do gry po długiej przerwie. Napastnik dobrze zastawił się w polu karnym i precyzyjnym strzałem przy słupku zdobył piątą bramkę dla Motoru. Wynik spotkania ustalił w 102. minucie Milos Jović, wykorzystując rzut karny.
Cieszę się, że praktycznie jesteśmy w komplecie. Zawodnicy wykonali przez tydzień dobrą pracę, którą podsumowali niezłym występem. To była dobra intensywność z obu stron. Stworzyliśmy dużo sytuacji i zdobyliśmy bramki. Wygrana cieszy, bo budowanie serii, nawet w meczach kontrolnych, jest ważne. Nie odlatujemy, dalej ciężko pracujemy i chcemy dobrze wykorzystać ten czas przed ligą
Fajnie, że po długiej przerwie wrócił Jacques i dobrze się zaprezentował. Są też zawodnicy z akademii, którzy dostają swoje minuty. Idziemy dalej i liczymy, że intensywna praca zaprocentuje dobrym początkiem rundy w Lublinie
Drugie zwycięstwo 5:1 podczas zgrupowania w Turcji pokazuje, że Motor Lublin konsekwentnie realizuje plan przygotowań do rundy wiosennej. Zespół Mateusza Stolarskiego ma jeszcze dwa tygodnie pracy przed startem ligi, a forma prezentowana w sparingach daje kibicom w Lublinie powody do optymizmu.