Do ostatnich sekund ważyły się losy meczu w Wałbrzychu. PGE Start Lublin utrzymał nerwy na wodzy i pokonał Górnika Zamek Książ 86:81 w spotkaniu 27. kolejki ORLEN Basket Ligi. O wyniku zdecydowała skuteczność w końcówce i chłodna głowa przy rzutach wolnych.
Od pierwszych minut tempo było wysokie, a przewaga przechodziła z rąk do rąk. Po stronie PGE Startu ton nadawali Bryan Griffin i Liam O’Reilly, a gospodarze odpowiadali akcjami Lovella Cabbila i Taurasa Jogeli. Gdy lublinianie odskoczyli na cztery punkty, Górnik błyskawicznie zareagował serią pięciu oczek.
Końcówka pierwszej kwarty należała do gości. Po akcji Courtneya Rameya PGE Start prowadził 20:19.

W drugiej odsłonie zespół z Lublina złapał rytm w ataku. Po trafieniu Jordana Wrighta z dystansu przewaga urosła do siedmiu punktów. Gospodarze mieli problem z zatrzymaniem ofensywy przyjezdnych.
Wałbrzyszanie wrócili do gry dzięki aktywności Marca Garcii i efektownemu wsadowi Dariusza Wyki. Różnica stopniała do trzech punktów, jednak końcówka należała do Startu. Po rzutach wolnych O’Reilly’ego było 37:43 do przerwy.
Trzecia kwarta rozpoczęła się od mocnego akcentu drużyny trenera Wojciecha Kamińskiego. Trójka Quincy’ego Forda dała prowadzenie +9, a po chwili przewaga wzrosła do dziesięciu punktów.
Górnik jednak nie odpuszczał. Dariusz Wyka i Ryan Taylor utrzymywali gospodarzy w grze, a po trafieniu Jogeli różnica przed ostatnią kwartą wynosiła już tylko 62:67.

Decydujące minuty przyniosły walkę o każdy punkt. Po rzutach wolnych Macieja Bojanowskiego gospodarze zbliżyli się na trzy oczka. Odpowiedź przyszła szybko – Jordan Wright wykorzystał swoją akcję i na półtorej minuty przed końcem było +6 dla Startu.
Końcówka to seria rzutów wolnych i gra pod presją. Lublinianie zachowali więcej spokoju i dowieźli prowadzenie do końcowej syreny. PGE Start Lublin wygrał 86:81.
Najlepszym zawodnikiem PGE Startu był Jordan Wright – 25 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty. Po stronie gospodarzy wyróżniał się Dariusz Wyka – 17 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst.
Mecz w Wałbrzychu trzymał tempo od pierwszej do ostatniej akcji, a o wyniku zdecydowały detale w końcówce.