Biało-zielone znów dostarczyły kibicom wielkich emocji. W niedzielny wieczór w hali Globus wicemistrzynie Polski pokonały KPR Gminy Kobierzyce 28:25, przedłużając zwycięską serię. Spotkanie obfitowało w zwroty akcji, efektowne interwencje i nerwową końcówkę, która poderwała trybuny.

Początek był nerwowy, bo po obu stronach parkietu błyszczały bramkarki. Wynik otworzyła dopiero Patricia Lima, a chwilę później odpowiedziała Ausra Arcisevskaja. Po pięciu minutach widniał remis 3:3, a gra toczyła się punkt za punkt. To jednak przyjezdne szybciej złapały rytm. Skuteczna Arcisevskaja, wspierana przez Milanę Shukal i Magdalenę Drażyk, wyprowadziła Kobierzyce na prowadzenie 5:3.
Lublinianki długo szukały płynności w ataku. Dopiero trafienie Adrianny Górnej w 14. minucie przywróciło równowagę przy stanie 8:8. Walka była twarda, pełna niewymuszonych błędów i pojedynków jeden na jeden. W końcówce pierwszej połowy inicjatywa znów należała do „Kobierek”, które odbudowały dwubramkowy zapas.
Przełom nastąpił po 25. minucie. Caroline Martins zatrzymała groźną akcję rywalek, a chwilę później dwukrotnie trafiła Górna. Daria Przywara popisała się fenomenalnym przechwytem zakończonym golem. Najwięcej pracy w ataku wykonała jednak Maria O’Mullony. Hiszpanka zdobyła w tej części aż pięć bramek, a miejscowe odwróciły wynik i do szatni schodziły przy prowadzeniu 15:14.

Po zmianie stron inicjatywę przejęły przyjezdne. Dwukrotna współpraca Shukal z Drażyk dała Kobierzycom prowadzenie, a problemy skuteczności lublinianek sprawiły, że tablica wyników pokazała 22:19 dla gości. W ostatni kwadrans gospodynie wchodziły z trzybramkową stratą, a chwilę później różnica urosła do czterech trafień.
Sygnałem do ataku była czerwona kartka dla Magdaleny Drażyk za faul na Przywarze. Wtedy hala Globus eksplodowała. O’Mullony zdobyła trzy szybkie gole, a w 52. minucie kontaktową bramkę na 23:24 dorzuciła Przywara. Chwilę później agresywny przechwyt Dominiki Więckowskiej poderwał publiczność z miejsc.
Wiedziałyśmy, że to jeszcze nasz moment. Trzeba było tylko złapać energię i iść po swoje.
Rzut karny O’Mullony doprowadził do remisu 24:24, a emocje sięgnęły zenitu. W bramce kapitalnie spisywała się Paulina Wdowiak, a prowadzenie przywróciła Aleksandra Rosiak. Decydujący cios zadała znów hiszpańska snajperka. Jej dziesiąte trafienie na 27:25 przyszło na niespełna półtorej minuty przed końcem, choć akcję przypłaciła groźnie wyglądającym upadkiem. Na szczęście opuściła parkiet o własnych siłach.

W ostatnich sekundach wynik ustaliła Joanna Andruszak, pieczętując zwycięstwo 28:25. Biało-zielone po raz kolejny udowodniły charakter i potwierdziły, że w decydujących momentach potrafią przechylić szalę na swoją stronę.
PGE MKS El-Volt Lublin – KPR Gminy Kobierzyce 28:25 (15:14)